Menu główne
Start
Z życia TPP
Wydarzenia różne
Piosenka artystyczna
Muzyka na deser
Klub Inteligencji
Rajd Flagi
Fotografie
Słownik Biograficzny
Pobierz pliki


Koncert Karoliny Zych i kwartetu "Musicarius" - podsumowanie Drukuj Email
Wpisał: Roman Woch   
02.06.2008.
W ramach cyklu "Muzyka na deser", we czwartek 8 maja 2008 r. o godzinie 18.00 w willi Samotnia wystąpiła Karolina Zych (flauto traverso - flet poprzeczny barokowy) w towarzystwie Kwartetu smyczkowego "Musicarius" z Poznania. Muzycy zaprezentowali utwory muzyki kameralnej z różnych epok.

Kwartet „Musicarius” wystąpił w składzie: Mikołaj Zgółka - I skrzypce, Radosław Kamieniarz – II skrzypce, Piotr Chrupek - altówka, Bartosz Kokosza - wiolonczela.

Prowadzenie koncertu – Ewa Rauner-Bułczyńska

Koncert dofinansowany z budżetu Miasta Puławy. Współorganizacja: "Lessel Trio" (Puławy) w 10-tą rocznicę założenia zespołu. Kwiaty dla wykonawców ufundowała Kwiaciarnia V. Woszczyk, ul. Zielona 10.

Oto, co o koncercie pisze autorka cyklu - pani Ewa Rauner-Bułczyńska:

Koncertem pt. „Od Baroku po wiek XX”, wykonanym w czwartek 8 maja osiągnęliśmy półmetek naszego cyklu. Usłyszeliśmy wówczas artystów w składzie rzadko spotykanym w Polsce: kwartet smyczkowy MUSICARIUS z Poznania (Mikołaj Zgółka – I skrzypce , Radosław Kamieniarz – II skrzypce , Piotr Chrupek - altówka , Bartosz Kokosza – wiolonczela) wraz z radomską flecistką Karoliną Zych, grającą na barokowym flauto traverso (kopia wg Rottenburgha z ok. 1750 r., drewno bukszpanowe). Kwartet zagrał w Puławach wyłącznie na kopiach instrumentów barokowych, których nieodłącznym rekwizytem są oczywiście prawdziwe struny jelitowe i barokowe smyczki - nieco inne niż współczesne (inny kształt, mniejszy naciąg włosia). Granie na instrumentach dawnych wymaga o wiele więcej pracy, doświadczenia muzycznego i skupienia. Każdy niezdecydowany ruch smyczkiem może spowodować nieprzyjemne odgłosy, porównywalne ze skrzypieniem nienasmarowanych drzwi. Intonacja jest ryzykowna przez cały czas grania, gdyż jelitowe struny bardzo szybko reagują, a minimalne nawet zmiany temperatury i wilgotności powietrza, przez co rozstrajają cały instrument. Z kolei bezklapowy flet, to nie lada wyzwanie dla drobno zbudowanej kobiety. Rozstawienie otworów palcowych i ich dość duża średnica wymagają od grającego niezwykłego wyczucia odległości i koordynacji ruchów. Wiele jest tzw. chwytów „widełkowych”, utrudniających wykonanie najprostszych pochodów gamowych. Łatwo popełnić błąd w szybkim tempie – myląc chwyt czy nie dokrywając otworu. Drewniany flet również bardzo szybko przesiąka wydychaną parą wodną i zmienia zupełnie swoje parametry, z intonacją włącznie. Nie może on koncertować dłużej niż godzinę ze względu na ryzyko pęknięcia. Proszę mi wierzyć, iż po dziś dzień nie ma fletu, który by stroił tak doskonale jak instrumenty klawiszowe.

Podczas trzeciego w tym roku koncertu muzyki kameralnej mogliśmy usłyszeć zamówiony przez organizatorów repertuar od Baroku do wieku XX, który artyści dobrowolnie rozszerzyli o transkrypcję renesansowej pieśni „Już się zmierzcha” Wacława z Szamotuł. W oryginale ta przepiękna pieśń (pochodząca z czasów wileńskich „Szamotulczyka”, gdy kompozytor przystał do kalwińskiego odłamu reformacji) jest prośbą: „Już się zmierzka, nadchodzi noc, poprośmy Boga o pomoc, aby on naszym strażem był, od złych czartów nas obronił...”. Ramy czasowe koncertu zamykał z kolei utwór „Summa” współcześnie żyjącego kompozytora Arvo Pärta. Twórczość A. Pärta, przywołująca praktyki medytacyjno-ascetyczne z Góry Atos, jest pełna pokory i dystansu do świata materialnego, a jej elegancka prostota wynika z fascynacji autora muzyką średniowiecza i renesansu. „Summa”  powoduje u słuchaczy doznania mistyczne tego samego gatunku, co renesansowe motety. W innym przypadku wykonanie muzyki współczesnej na dawnych instrumentach byłoby nieporozumieniem. W przestrzeń czasową pomiędzy „Szamotulczykiem” a Pärtem zostały wplecione uduchowione fugi Jana Sebastiana Bacha i najczystsza klasyka Mozarta. Zaraz obok znalazła się napawająca optymizmem, urocza i pogodna muzyka z kwintetów Boccheriniego oraz Jana Christiana Bacha (jedenasty syn sławnego Jana Sebastiana). Teraz Państwo rozumieją jak spójny i jednocześnie bogaty w swoim zamyśle był program tego wieczoru.

Zaproszeni przez TPP mało znani, młodzi muzycy, to gwarancja muzyki żywej, płynącej z głębi serca. Artyści zagrali nie tylko na instrumentach, ale również na naszych uczuciach: raz doprowadzając nas do mistycznej zadumy (Wacław z Szamotuł, J.S.Bach, Arvo Pärt), innym razem dając upust dziecinnej wręcz i naiwnej radości (Boccherini, Mozart, Joh.Christian Bach), potem drażniąc zmysły w niespokojnych Adagio Mozarta i zaraz potem porządkując świat w doskonałych fugach Jana Sebastiana. Na własne uszy przekonaliśmy się, że drewno, to znakomity budulec na instrumenty, a połączenie barokowych instrumentów smyczkowych z fletem traverso daje w efekcie doskonałą barwę. Wszak współczesna pedagogika instrumentalna daleko odchodzi od XX-wiecznej „krzykliwości” w stylu moskiewskim. Teraz ogromną uwagę świat przywiązuje wyrażenia ekspresji i do kultury wykonania utworu. Współczesny „savoir-vivre dobrego muzyka” zabrania krzyczenia na instrumencie i forsowania dźwięku. Młodzi mistrzowie z Poznania i Radomia znakomicie wyczuwają możliwości swoich cennych instrumentów oraz akustykę pomieszczenia. Pomimo, iż każdy z nich jest doskonałym instrumentalistą, nie przekroczyli granic ludzkiej wytrzymałości na hałas, subtelnie wtapiając muzykę w klimat zabytkowej Samotni. Zazwyczaj taki poziom kultury wykonawczej osiągali dużo starsi stażem muzycy. Na plus dla muzyków zaliczamy również ich umiejętność stosowania ozdobników w muzyce dawnej. U młodych ludzi bardzo często powielany jest błąd polegający na nadmiernym stosowaniu wszelkich ozdobników, figuracji i dowolnych improwizacji, szczególnie w muzyce Baroku. Tymczasem ucho słuchacza ma ograniczone możliwości percepcji wszelkich ozdób i upiększeń. Są pewne granice i nasi muzycy ich nie przekroczyli, za co należą się słowa uznania.

Ale kwartet MUSICARIUS i Karolina Zych, to przede wszystkim grupa przyjaciół, w zasadzie rówieśników, których łączy wspólne uwielbienie dla muzyki dawnej. Karolina zaszczepiła się tym rodzajem muzyki w rodzinnym Radomiu, gdzie przez wiele lat była członkiem zespołu muzyki dawnej „Basso Continuo” prowadzonego przez Ewę Gęgę-Osowską. Wychowankowie tego zespołu przez kilkanaście lat byli obserwatorami (a czasem nawet wykonawcami) Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Dawnej im. Mikołaja z Radomia, z którego czerpali dobre wzorce i natchnienie do pracy.

Panowie z kwartetu MUSICARIUS swoje zainteresowania wywodzą z poznańskich szkół muzycznych, gdzie znakomici nauczyciele swoją pracę pedagogiczną oparli na najlepszej jakościowo muzyce, z muzyką dawną łącznie. Do dziś nagrali 3 płyty CD, a jednak poznańska uczciwość nie pozwala im promować tamtych „słabszych” interpretacyjnie płyt. Niebawem, wzbogaceni o nowe wiadomości z kursów i studiów podyplomowych, nagrają czwartą płytę – spójną stylistycznie i poprawną interpretacyjnie.

Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej zespołu i zapoznania się z osiągnięciami członków zespołu: www.musicarius.art.pl.
Zmieniony ( 19.09.2009. )
 
« poprzedni artykuł
Szukaj...
   Start arrow Muzyka na deser arrow Koncert Karoliny Zych i kwartetu "Musicarius" - podsumowanie